Piątek 18 Maja 2012
Eryka, Feliksa, Jana
Historia   /   Legendy i ciekawostki   /   Podania o jeziorze Kocioł   /  

Legenda o Kotle - różne wersje

I.

Dawno, dawno temu stał wśród borów dwór – zamek, a w nim mieszkał starosta z piękną, młodą żoną. Nastał czas wojenny i starosta ruszył w pole, po czym wszelki ślad po nim zaginął. Starościna szybko znalazła młodego pocieszyciela, czas płynął wśród uczt i zabaw. Pewnej nocy podczas najlepszej zabawy otworzyły się raptownie odrzwia sali balowej i wśród chrzęstu zbroi pojawił się duch starosty. Przemowa była krótka, przekleństwo zadziałało natychmiast i dwór razem z gośćmi zapadł się pod ziemię. Dół napełnił się wodą. Tak to powstało Jezioro Kocioł.

 II.

KOCIOŁ” – wiersz z 1885 roku ( lub wcześniejszy)

 

W podaniu ludu, choć go wieków cienie mrocząc,

wciąż żyje wielkiej prawdy władza,

Bo z pokolenia idąc w pokolenie,

Jak feniks z popiołów własnych się odradza!

Gostynińska ziemia, przed dawnymi czasy,

Łowami książąt i królów słynęła,

Obfita w żyzną glebę, wody, lasy,

mlekiem i miodem, jak mówią płynęła.

Wówczas królowie, powiadają dzieje,

Pomni na chwile wesoło spędzone,

Darząc ją hojnie w łaski, przywileje,

Nierzadko z dworem zjeżdżali w tę stronę.

I głośną wrzawą nad szerokim borem,

Grzmiała po kniejach wesoła drużyna,

Kończąc królewską zabawę wieczorem,

Wspaniałą ucztą, w zamku Gostynina.

Od tego zamku odległa o staję,

idąc wśród topól jakby korytarzem,

W stronę gdzie stoi kościół z cmentarzem,

Leży obszerna włość – zwana Rataje.

Wprost jeśli spojrzeć z cmentarnego wzgórza,

Dokoła widna cała okolica,

W lewo zaś wzgórze nieco się przedłuża,

I na niej stoi biały dwór dziedzica.

Obok w okrągłej dolinie rozlane,

Jak lustro w ramy piaskowe ujęte,

Lśni się jezioro Kotłem tu nazwane,

O nim to prawią dziwy niepojęte.

Otóż w tym miejscu jak niesie podanie,

Na górze wkoło otoczonej borem,

Stał dawny zamek, starosty mieszkanie,

W nim on przebywał z licznym swoim dworem.

Zsiwiały w bojach, w późni wieku swego,

Pojął małżonkę zacną z krwi i rodu,

Z nią ciche szczęście słodziło wiek jego,

Szczęście jakiego nie zaznał za młodu.

Nie raz, gdy książę zjechawszy na łowy,

W gronie swych dworzan starostę nawiedził,

Grała kapela, grzmiał moździerz gotowy,

A wzrok każdego piękną panią śledził.

c.d.n.

następna strona »

Brak wydarzeń w wybranym okresie
Miesiąc:
Rok: