Legenda o Kotle - różne wersje
I.
Dawno, dawno temu stał wśród borów dwór – zamek, a w nim mieszkał starosta z piękną, młodą żoną. Nastał czas wojenny i starosta ruszył w pole, po czym wszelki ślad po nim zaginął. Starościna szybko znalazła młodego pocieszyciela, czas płynął wśród uczt i zabaw. Pewnej nocy podczas najlepszej zabawy otworzyły się raptownie odrzwia sali balowej i wśród chrzęstu zbroi pojawił się duch starosty. Przemowa była krótka, przekleństwo zadziałało natychmiast i dwór razem z gośćmi zapadł się pod ziemię. Dół napełnił się wodą. Tak to powstało Jezioro Kocioł.
II.
„KOCIOŁ” – wiersz z 1885 roku ( lub wcześniejszy)
W podaniu ludu, choć go wieków cienie mrocząc,
wciąż żyje wielkiej prawdy władza,
Bo z pokolenia idąc w pokolenie,
Jak feniks z popiołów własnych się odradza!
Gostynińska ziemia, przed dawnymi czasy,
Łowami książąt i królów słynęła,
Obfita w żyzną glebę, wody, lasy,
mlekiem i miodem, jak mówią płynęła.
Wówczas królowie, powiadają dzieje,
Pomni na chwile wesoło spędzone,
Darząc ją hojnie w łaski, przywileje,
Nierzadko z dworem zjeżdżali w tę stronę.
I głośną wrzawą nad szerokim borem,
Grzmiała po kniejach wesoła drużyna,
Kończąc królewską zabawę wieczorem,
Wspaniałą ucztą, w zamku Gostynina.
Od tego zamku odległa o staję,
idąc wśród topól jakby korytarzem,
W stronę gdzie stoi kościół z cmentarzem,
Leży obszerna włość – zwana Rataje.
Wprost jeśli spojrzeć z cmentarnego wzgórza,
Dokoła widna cała okolica,
W lewo zaś wzgórze nieco się przedłuża,
I na niej stoi biały dwór dziedzica.
Obok w okrągłej dolinie rozlane,
Jak lustro w ramy piaskowe ujęte,
Lśni się jezioro Kotłem tu nazwane,
O nim to prawią dziwy niepojęte.
Otóż w tym miejscu jak niesie podanie,
Na górze wkoło otoczonej borem,
Stał dawny zamek, starosty mieszkanie,
W nim on przebywał z licznym swoim dworem.
Zsiwiały w bojach, w późni wieku swego,
Pojął małżonkę zacną z krwi i rodu,
Z nią ciche szczęście słodziło wiek jego,
Szczęście jakiego nie zaznał za młodu.
Nie raz, gdy książę zjechawszy na łowy,
W gronie swych dworzan starostę nawiedził,
Grała kapela, grzmiał moździerz gotowy,
A wzrok każdego piękną panią śledził.
c.d.n.